Mietek Kowalcze: Czytane dla fabuły (44) – Perła dyskretnej narracji

01Wolf.jpg

Po lekturze rekomendowanego w tym cyklu „Tryptyku haniebnego” Tomasza Witkowskiego, po spotkaniach z autorem (kolejne są zapowiadane) daliśmy się ponieść klimatowi, fabułom i gatunkowym wyznacznikom dobrej powieści historycznej. Wybór niełatwy, nie ma co ukrywać. Przyjmijmy więc zewnętrzne kryteria. Będzie łatwiej. Otóż, jeśli za kolejne części rozbudowanej fabuły historycznej (trylogia) dostaje się Nagrodę Bookera, to warto się taką wskazówką kierować. Otóż rekomenduję PT Czytającym „W komnatach Wolf Hall” (pierwszy tom całości) Hilary Mantel, brytyjskiej pisarki, niestety zmarłej przed czterema laty. Warto dodać – autorki nagrodzonej za swoją twórczość tytułem szlacheckim.
Gdyby użyć bon motu do krótkiej prezentacji tego tomu, to brzmiałby on – to powieść o trzech Tomaszach. Ich wyliczenie wyjaśni, jakie czasy wybrała autorka do zbudowania tej znakomitej fabuły. A są to w kolejności pojawiania się: Tomasz Cromwell, Tomasz Wolsey i Tomasz Morus. I wszystko jasne: mamy przed sobą skomplikowane czasy rządów Henryka VIII. Trudne nie tylko ze względu na osobiste niełatwe cechy i pragnienia władcy, ale także na wyjątkowe nagromadzenie zmian religijnych, politycznych, wreszcie mnogość renesansowych trendów. Zawirowania wynikające z osobistych decyzji króla, bezwzględne reguły zdobywania wpływów i stanowisk na królewskim dworze, perturbacje biorące swój początek w różnicach religijnych, to tylko część tematów, które budują fabułę. I to bez dwóch zdań taką, że z przyjemnością się za nią podąża. Dołożyłbym do tego jeszcze jedną cechę – ten rodzaj narracji, która elegancko i dyskretnie przenosi nas do wydarzeń i zbliża do postaci, szczególnie do Tomasza Cromwella – głównego bohatera tego tomu trylogii. Jak jest on „napisany”? To, co przede wszystkim zwraca uwagę na tę postać, to umiejętne (mistrzowskie) przeplatanie się indywidualnych losów i wyborów ze sprawami wspólnymi, ogólnymi. Bo jego dzieje to nie tylko znalezienie własnej równowagi między królem Henrykiem i kardynałem Wolseyem, któremu szczerze służy, a który popada w (zupełną) niełaskę, ale także pomoc w rozwiązaniu węzła, jaki powstał, gdy król usiłuje, zgodnie z prawem, rozstać się z królową Katarzyną i pojąć za prawowitą żonę Annę Boleyn.
Trudne dylematy, kłopotliwe sytuacje, wierność albo sprzeniewierzenie się własnym wartościom to kilka fabularnych tematów „W komnatach Wolf Hall”. Przy takim nagromadzeniu łatwo o trafną myśl, uogólnienie, które może stać się celnym aforyzmem. Oto jeden z nich: wielkość nie jest interesująca, upadek jest głośniejszy. I brzmienie owego upadku rozlega się przez wiele stron.

Hilary Mantel, W komnatach Wolf Hall, tłum. Urszula Gardner, Wydawnictwo Sonia Draga, Warszawa 2010.
Mietek Kowalcze