Żeby w pełni docenić skondensowane fabuły zebrane w zbiorze „Arabeski” Serhija Żadana warto je zestawić z mądrze zmontowanymi scenami filmu „Inwazja” Siergieja Łoźnicy. Filmu o tej stronie wojny w Ukrainie, której nie zobaczymy w filmowych newsach, nie przeczytamy w informacjach, nie wysłuchamy w relacjach korespondentów. Tak tak, zmontowanymi (tylko) przez twórcę, bo sam nie mógł wjechać na terytorium państwa, w którym jest persona non grata. Prosił więc operatorów o nakręcenie materiału, a z niego niejako skomponował całość w montażowni.